Rozpoznanie: ile godzin zjada Wasz proces
Zanim cokolwiek zbudujemy, siadamy przy Waszych procesach i liczymy godzyny. Wynik to mapa — nie obietnica.
Pierwsze pytanie, które pada w rozmowie o automatyzację, to zwykle „na czym to zrobicie?”. Drugie — ważniejsze — brzmi: „który proces ruszyć jako pierwszy?”. Odpowiedź na nie wymaga rozpoznania.
Na czym polega rozpoznanie
Siadamy przy Waszych procesach i liczymy godzyny. Nie na podstawie deklaracji — na podstawie tego, jak dokumenty faktycznie wpływają, kto je przepisuje, kto akceptuje i ile czasu stoi czekanie.
Wynik to mapa:
- skąd wpływa faktura albo zamówienie: skrzynka, skan, PDF, KSeF, treść maila;
- kto dziś przepisuje pola i do którego systemu trafiają;
- kto akceptuje, kto zastępuje osobę nieobecną i po jakim czasie dokument nie może stać;
- które pola odczyt odda sam, a które idą do osoby, bo odczyt jest niepewny.
Czas tego kroku: 1–2 tygodnie.
Co z mapy wynika
Z mapy wychodzi kolejność. Jeden obieg na raz — kolejny dokładamy wtedy, gdy poprzedni działa bez nas. Nie obiecujemy, że zautomatyzujemy wszystko. Pokazujemy, co się opłaca ruszyć jako pierwsze i dlaczego.
Czego to nie jest
To nie jest „bezpłatny audyt”, po którym dostajecie ofertę na wszystko. Nie zbieramy danych po to, żeby sprzedać więcej. Rozpoznanie kończy się mapą i wyceną jednego pierwszego procesu — niczym więcej.
Po rozpoznaniu
Dopiero z mapy wybiera się narzędzie. Czasem to będzie platforma, którą już macie. Czasem coś innego. Ale narzędzie pojawia się w środku rozmowy, nie w nagłówku oferty.
Bo to, co zostaje u Was, to działający proces — nie logo na stronie.