Jak polskie firmy wdrażają automatyzację — co wiemy
Na podstawie rozmów, wdrożeń i obserwacji rynku: co faktycznie robią polskie firmy, gdy mówią o automatyzacji. Bez prognoz, z danymi.
Na podstawie rozmów, wdrożeń i obserwacji rynku: co faktycznie robią polskie firmy, gdy mówią o automatyzacji. Bez prognoz, z danymi.
Gdy ktoś mówi o wdrożeniu AI w firmie, najczęściej ma na myśli trzy różne projekty. Rozdzielenie ich to pierwszy krok do czegokolwiek, co działa.
Zapytanie od klienta wpływa, pola trafiają do systemu, magazyn dostaje kompletne zamówienie. Nikt nie przepisuje numeru drugi raz.
Zanim cokolwiek zbudujemy, siadamy przy Waszych procesach i liczymy godzyny. Wynik to mapa — nie obietnica.
Faktura ustrukturyzowana z KSeF ma numer i da się ją przenieść do ewidencji bez przepisywania pól. Ale sam KSeF nie układa akceptacji w firmie.
Cisza po ofercie nie powinna zamieniać się w kolejny masowy list. Powinna tworzyć zadanie dla konkretnej osoby — z terminem i jednym następnym krokiem.
Pytanie „na czym to zrobicie?” pada zwykle pierwsze. U nas jest drugie — bo narzędzie wybiera się po procesie, nie odwrotnie.
Voicebot, nazwa narzędzia w nagłówku i procent bez źródła. Rynek to sprzedaje — my świadomie nie. Oto dlaczego.
Jak wygląda jeden proces, który bierzemy na start: dokument wpływa, odczyt wyciąga pola, człowiek zostaje przy polu niepewnym, zapis idzie do systemu.
Dlaczego w naszych tekstach nie ma procentów „z powietrza”, a przy każdej liczbie stoi skąd i kiedy. To zasada, nie ozdoba.