Follow-up po ciszy to zadanie, nie mailing
Cisza po ofercie nie powinna zamieniać się w kolejny masowy list. Powinna tworzyć zadanie dla konkretnej osoby — z terminem i jednym następnym krokiem.
Zapytanie z formularza albo z maila trafia na wspólną skrzynkę. Mija tydzień i nikt nie ma go na swojej karcie. To nie problem z komunikacją — to brak właściciela.
Zapytanie dostaje właściciela od razu
Przypisanie dzieje się w momencie wpływu, nie „kiedy ktoś zauważy”. Reguła jest z mapy obiegu: region, temat, kolejność, konkretna osoba. Wpis ląduje na karcie tej osoby, z terminem następnego kroku.
Cisza tworzy zadanie, nie maila
Gdy klient nie odpowiada, system nie wysyła kolejnego masowego listu. Tworzy zadanie dla handlowca: oddzwonić, dopisać jedno zdanie do wysłanej oferty, zamknąć temat, jeśli klient odmawia. Na zadaniu jest kto i kiedy — nie „marketing”.
Kto pisze treść
Przypomnienie jest dla handlowca. Treść do klienta pisze ta osoba albo szablon, który uzgodniliśmy przy rozpoznaniu. Automat pamięta, że temat istnieje; nie udaje, że prowadzi rozmowę.
Potwierdzenie, że formularz doszedł, może wyjść od razu. To porządek wpływu. Dalsza rozmowa zostaje przy człowieku.